pl5

„Ojciec Mastiliak nie tylko opanował teologię, filozofię, historię i inne dyscypliny, ale potrafił również wskazać niesamowitą ilość pozycji literackich w obcych językach do każdego z tych tematów. Był niczym żywa encyklopedia, profesor, znawca. Największe jednak wrażenie zrobił na mnie jako mąż wiary – pokorny, wierny, pomocny i uprzejmy. Myślę, że nie umiał nikomu zaszkodzić. Gdyby w innym narodzie mieli takiego księdza, z pewnością gromadziliby już materiały do procesu kanonizacyjnego”.
(Jan Chryzostom kardynał Korec SJ)

„To był łagodny, dobrze wychowany ojciec, człowiek szlachetny, wyrafinowany i bezpośredni. Nigdy, naprawdę nigdy nie słyszałem, by w tym, co mówił, używał tonu nieżyczliwego, rozdrażnionego lub kłótliwego. Chociaż czasami podczas rekreacji żartowałem sobie z jego drobnych ludzkich przywar, tylko się uśmiechał. Był wzorem głębokiej pobożności i wierności zgromadzeniu. Nie jest to chwała hagiograficzna, ale jest stwierdzenie wyjątkowej rzeczywistości”.
(Václav Holakovský CSsR)

Tak, jak nam powiedział, kiedy przyszedł do nas zamieszkać, że będzie mieć dość dużo odwiedzających, tak też potem było. Odwiedzali go ludzie z bliska i z daleka – księża, zakonnicy i świeccy, młodzi i starzy. Dla każdego miał dobre słowo, dobrą radę i zachętę na życie. Wielu, kiedy odchodziło, powiedziało: «Oto jest ksiądz pełen Ducha Świętego, który doradzi, wskaże i pomoże rozwiązać trudności, z którymi nie dawaliśmy sobie rady». Także niektórzy, którzy wstępowali do nas na kilka słów, powiadali, że: «Jedną godzinę przebywać z ojcem duchownym (jak go wielu nazywało) jest tak, jakby się nasze życie bardzo zmieniło i zaczęło na nowo w łasce Bożej»”.
(Klára Brajerová)

Wybrałam się [w 1969 roku] do niego z jedną siostrą, gdyż jako siostry zakonne chcieliśmy mieć za spowiednika i kierownika duchownego księdza zakonnika. Staraliśmy się też czym prędzej zacząć nowicjat, stąd potrzebowaliśmy dla nowicjatu magistra. Jako prowincjała redemptorystów prosiliśmy go, czy nie dałby nam któregoś z ojców redemptorystów za kierownika duchownego, spowiednika i magistra. Przyjął nas życzliwie, wysłuchał i od razu znalazł rozwiązanie. Podjął decyzję, ale decyzja wymagała jeszcze głosu innych przełożonych. «Za kierownika duchownego i spowiednika nie mogę Wam dać redemptorysty. Gdyby władze państwowe przyłapały Was zgromadzonych albo wyśledzili Was, że gromadzicie dziewczęta, księdzu odebraliby państwową zgodę, a diecezja i tak ma wielki niedobór księży. Ja się tego podejmę. Mnie już nic nie zrobią, jedynie do więzienia mogę trafić, a za taką świętą rzecz warto cierpieć». Jeszcze nie odzyskał sił po tym, co wycierpiał w więzieniu, a przejawiał tak wielką odwagę w sprawach Bożych”.
(Veronika Mária Zbihlejová SNPM)

„Byłam świadkiem, jak przywołał go z dołu właściciel domu, który w rękach trzymał szczególna gazetę: «Panie doktorze, nie mógłby pan jakoś przetłumaczyć tego fragmentu, oznaczonego krzyżykiem? Jest napisany po chińsku». Podał mu gazetę, a ja szłam akurat pomodlić się pod krzyż. Nie wiem, czy minęło 10 lub 15 minut, ale była to chwila, a on zdążył przetłumaczyć. Na moje pytanie: «Gdzie się nauczył chińskiego?», uśmiechnął się życzliwie i na chwałę Bożą powiedział: «Pan nam stworzył język. On może go wykręcać, jak chce. My jesteśmy na to za słabi!». Pokora zamieniła chwałę człowieka na chwałę Pana Boga. Tej jego pokory doświadczałam przy każdych odwiedzinach”.
(Bernadetta Pánčiová, Wspólnota Sióstr Miłosierdzia)

tłum. Miroslav Liška CSsR